Resuscytacja krążeniowo-oddechowa w dobie SARS-CoV-2

Od kilku tygodni mierzamy się codziennie z nową, trudną rzeczywistością. W połowie marca, kładąc się spać, nie spodziewaliśmy się, że obudzimy się w nowym, innym świecie. Świecie, którym zawładnął jeden temat: koronawirus.

Nie ma w naszym kraju chyba nikogo, kto nie słyszał o tym wirusie, chorobie przez niego wywoływanej i jej pierwszych symptomach. W mediach właściwie każdy program informacyjny jest przesiąknięty tym tematem.

Świat się zatrzymał. Jednak czy aby na pewno? Pomimo tego, że wokół słyszymy tylko o koronawirusie, obostrzeniach i środkach ostrożności z nim związanych, ludzie nadal chorują na inne choroby, mają wypadki i co najgorsze – umierają.

Zatrzymanie krążenia

Powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że nawet jeśli się o tym nie mówi, do zatrzymania krążenia w warunkach pozaszpitalnych dochodzi nadal i jest ono dziś groźniejsze dla pacjenta niż jeszcze parę tygodni temu. Obecnie, przed udzieleniem pierwszej pomocy, a w szczególności wykonaniem resuscytacji krążeniowo-oddechowej, zatrzymuje nas nie tylko brak pewności swoich umiejętności, ale również strach o własne zdrowie: „A co, jeśli ten człowiek ma koronawirusa?”.

Wytyczne Europejskiej Rady Resuscytacji

Mając świadomość zagrożenia oraz strachu przed udzielaniem pierwszej pomocy, Europejska Rada Resuscytacji (ERC) wydała nowe wytyczne dotyczące prowadzenia resuscytacji krążeniowo-oddechowej w ramach pierwszej pomocy, w warunkach pozaszpitalnych.

Już w pierwszym kroku ERC rekomenduje rozpoznanie zatrzymania krążenia na podstawie braku oznak życia i normalnego oddychania. Jednoznacznie nie zaleca sprawdzania oddechu przy pomocy przyłożenia policzka lub ucha w pobliżu ust pacjenta. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości dotyczących faktu, czy na pewno u pacjenta wystąpiło zatrzymanie krążenia, należy przystąpić do uciskania klatki piersiowej i kontynuować je do czasu przybycia pomocy.

Następnie należy upewnić się, czy zespół ratownictwa medycznego jest już w drodze, a w razie podejrzeń COVID-19 u pacjenta należy niezwłocznie poinformować o tym dyspozytora numeru alarmowego.

Przedstawiciele Europejskiej Rady Resuscytacji zaznaczają, że jeśli istnieje ryzyko zakażenia wirusem SARS-CoV-2, należy położyć na twarzy pacjenta ręcznik lub inną tkaninę, zakrywając nos i usta. Następnie, do chwili przybycia zespołu ratownictwa medycznego ograniczyć się jedynie do uciskania klatki piersiowej i defibrylacji.

ERC nawet w warunkach zagrożenia zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 podtrzymuje tezę, że wczesne użycie defibrylatora znacząco zwiększa szanse pacjenta na przeżycie, przy jednoczesnym braku przesłanek do stwierdzenia zwiększenia ryzyka zakażenia.

Dodatkowo, jeśli tylko mamy dostęp do środków ochrony indywidualnej (maski ochronnej filtrującej, rękawiczek jednorazowych, gogli czy przyłbicy), powinniśmy ich użyć.

Kontakt ze stacją sanitarno-epidemiologiczną

Po zakończeniu resuscytacji krążeniowo-oddechowej, która była ograniczona jedynie do uciskania klatki piersiowej, wszystkie osoby, które udzielały pierwszej pomocy poszkodowanemu, powinny dokładnie umyć ręce wodą i mydłem (ewentualnie żelem na bazie alkoholu), a także skontaktować się z infolinią stacji sanitarno-epidemiologicznej.

RKO u dzieci

W przypadku dzieci sprawa jest zupełnie inna, gdyż zatrzymanie krążenia z przyczyn sercowych zdarza się ekstremalnie rzadko. Najczęstszą przyczyną nagłego zatrzymania krążenia u dzieci jest ostra niewydolność oddechowa, dlatego wentylacja jest kluczowym elementem resuscytacji krążeniowo-oddechowej, zwiększającym szanse na przeżycie.

W przypadku pozaszpitalnego zatrzymania krążenia u dziecka należy niezwłocznie zawiadomić zespół ratownictwa medycznego oraz przystąpić do resuscytacji krążeniowo-oddechowej (z zachowaniem wentylacji).

W obecnej sytuacji mało prawdopodobne jest, że osoba udzielająca pomocy dziecku jest osobą obcą, a więc nie mającą informacji o prawdopodobnym zakażeniu SARS-CoV-2. Faktem jest, że podczas wentylacji istnieje ryzyko przeniesienia koronawirusa na dziecko lub osobę udzielającą pierwszej pomocy, jednak w porównaniu z ryzykiem zakończenia akcji śmiercią dziecka w przypadku nie wykonania oddechów ratunkowych jest ono bardzo małe.

Przyszło nam zmierzyć się z rzeczywistością, którą oglądaliśmy wyłącznie w filmach science-fiction. Boimy się. O nasze zdrowie, przyszłość, bezpieczeństwo. W sklepie czy aptece, każdy nieznajomy człowiek jest potencjalnym zagrożeniem. Boimy się podejść do kogoś na odległość mniejszą niż jeden metr. Czy w tej sytuacji jest miejsce na pomoc osobom, których życie jest bezpośrednio zagrożone? Mamy prawo obawiać się o swoje zdrowie, szczególnie w przypadku konieczności udzielenia pierwszej pomocy osobie obcej. Jednak mając na uwadze rekomendacje Europejskiej Rady Resuscytacji, możemy udzielić tej pomocy bezpiecznie i minimalizując zagrożenie zakażeniem wirusem SARS-CoV-2.

Share on facebook
Udostępnij na Facebooku
Share on linkedin
Udostępnij w LinkedIn